Dziś piątek, dlatego w mojej kuchni czas na potrawę z ryb. Proponuję norweskie FISKEKAKER czyli kotlety rybne, tak typowe dla kuchni w kraju fiordów. Ale inne niż te, które smażymy w Polsce. Lżejsze i zdrowsze, bez tartej bułki i nasiąkającej tłuszczem panierki. Sprawdź ten przepis.

Kotlety rybne to niemal danie narodowe Norwegów. Trudno byłoby w kraju Sigrid Undset czy Marit Bjørgen choć jeden dom, gdzie choć raz w tygodniu nie pojawią się na stole kotlety rybne. Nie są trudne w przygotowaniu, a ich składniki na początku mogą Cię zaskoczyć. Ale dobrze przygotowane norweskie kotlety rybne są przepyszne! I na ciepło i na zimno.

Dobrze pamiętam, gdy po raz pierwszy je smażyłyśmy z przyjaciółką, Norweżką. To ona mi pokazała, jak je należy przyrządzać. Zrobiłam wielkie oczy, gdy na krótko przed obiadem wyjęła z lodówki kawałki surowej ryby i… zimne mleko. “Będziesz teraz piła mleko?” – zdumiałam się. “Nie, dodam je do rybnego farszu”.

Fiskekaker w norweskich sagach

Fiskekaker uwielbiała na przykład Astri, bohaterka wielotomowej sagi „Akuszerka”. Przypominam sobie nawet, że jedna z czytelniczek tej sagi napisała do mnie mail z prośbą o przepis na takie norweskie kotlety rybne. I oczywiście go dostała!

– Tak, tak! – powiedział Klara, głosem, który odzyskał większość danej mocy. – Wejdźcie, wejdźcie, siadajcie przy stole!

Podano kotlety rybne z brukwią i ziemniakami, a także cienką grochówkę. Na deser miał być świeży sok z jagód i placki z marchwi.

A tak Ulf i Bernhard z sagi “Malowane sny” szykowali rybę na późniejsze wykorzystanie. Właśnie na kotlety rybne.

Sporo niewielkich czterogalonowych beczek stało w wykopanej w ziemi piwniczce za chatą. Z połowy szczupaków odkroili białe mięso w formie filetów. Posolili je i złożyli w beczkach; po powrocie do domu zamierzali to zmielić na kotlety rybne.

Jaka ryba na kotlety

Najważniejsze jest to, nie jakiego gatunku ryby użyć na kotlety rybne, lecz to by była świeża. Unikaj ryby mrożonej. Mrożenie sprawia, że mięso ryby traci część tkanki łącznej, farsz staje się bardziej wodnisty i rozwarstwia się podczas mielenia. 

To właśnie chude ryby zawierają dużo tkanki łącznej i one najlepiej nadają się na farsz na tradycyjne norweskie kotlety rybne (zresztą na nasze, krajowe też). Są to dorsz, łupacz, czarniak, ale też morszczuk, a nawet tłusty łosoś, a z ryb słodkowodnych szczupak.

Na początek zdecydowanie polecam przepis bazowy. Wypróbuj go, a z czasem możesz poeksperymentować np. dodaj szczypiorek, natkę pietruszki, cebulkę albo chilli. Z dodatkiem szczypiorku, czosnku, a zwłaszcza chili smak kotletów będzie ostrzejszy. Uwaga: lepiej nie przedobrzyć z chili.

Kotlety rybne – przepis podstawowy na 4 porcje:

  • 500 kg filetów z chudej ryby filet (dorsz, łupacz, sandacz)
  • 3 – 4 dl zimnego mleka
  • 1 łyżeczka soli
  • pół łyżeczki pieprzu
  • pół łyżeczki gałki muszkatołowej
  • 2 płaskie łyżki mąki ziemniaczanej
  • 1 płaska łyżka mąki

Pokrój filety w mniejsze kawałki i wrzuć do malaksera, z dodatkiem łyżeczki soli i pól łyżeczki grubo mielonego pieprzu. Rozpocznij rozdrabnianie, powolutku dodawaj 3 dl mleka i 1 łyżkę mąki ziemniaczanej. Pod koniec dodaj gałkę muszkatołową.

Przed formowaniem kotletów zwilż łyżkę w wodzie (albo dłonie, jeśli nie używasz łyzki), a wówczas farsz nie będzie się tak kleił do palców.

Kładź niewielkie kotlety na dobrze rozgrzaną patelnię, i smaż na złoty kolor. Tak przygotowane kotlety można mrozić (oczywiście o ile użyta do farszu ryba była świeża a nie uprzednio mrożona).

Czym jeszcze poprawić smak kotletów rybnych

Gdy już wprawisz się w przepisie podstawowym, nie zaszkodzi nieco ekstrawagancji: spróbuj dodać ciut skórki startej z pomarańczy, limonki albo cytryny. Do farszu z łososiem można też dodać niewielką porcję łososia wędzonego. A smak czarniaka świetnie podkręci kilka kropli sosu sojowego, chili lub imbiru. 

Łupacz – co to za ryba

Łupacz lub inaczej plamiak albo wątłusz (z ang. haddock) to chuda ryba, bardzo popularna w Norwegii i krajach anglosaskich. Poleca się ją szczególnie osobom na diecie. W Polsce można ją czasami dostać w sieci sklepów Lidl.

Jeśli interesuje Cię, jak wyglądało życie w Norwegii sto lat temu, a jednocześnie chcesz się wspaniale zrelaksować przy wciągających lekkich książkach, kliknij w tytuł sagi “Malowane sny”.

Najdziwniejsze ciastko świata

Polacy podróżujący po Norwegii lub tam mieszkający często mówią o norweskich kotletach rybnych: ciasteczka rybne. Dlaczego? Wszystko za sprawą nazwy. Bo fiskekaker to zbitka dwóch wyrazów: fisk = ryba i kake = ciastko. I już na stół wjeżdża wielki talerz z ciastkami.

Łakomczuch

Odkąd pamiętam, fiskekaker zawsze można było kupić gotowe w sklepach spożywczych w działach z garmażerską. Mało tego, na miejscu sprzedawca na życzenie kupującego podgrzeje je w mikrofali i zapakuje w termiczne opakowanie. Przyznam, że za każdym razem gdy przebywam w Norwegii, zdarza mi się zamiast iść na lunch, wskoczyć do spożywczego, gdzie kupuję dwa-trzy gorące kotlety rybne z czarniaka lub halibuta (kotleciki z tych ryb zwykle najbardziej mi smakują). Zwykle wybieram te droższe, wtedy są naprawdę znakomite. A jak tylko opuszczam sklep, sięgam po torebkę z kotletami i zniecierpliwionym ruchem ją rozrywam. Wiem, że to mało eleganckie, ale nic mnie wtedy nie powstrzyma: wsuwam rękę do wnętrza torebki i już po chwili zatapiam zęby w gorącym, mięciutkim, intensywnie rybnym “ciasteczku”. Mniam.

A Tobie smakowałoby takie ciastko?

Jeśli chcesz przywołać Smaki Norwegii, daj się skusić i raz dwa do smażenia. A potem daj znać, jak się udały!