Dni świątecznych w maju w Norwegii jest całkiem sporo. Ale na jeden mieszkańcy kraju fiordów, zwłaszcza ci najmłodsi, czekają z utęsknieniem. To 17 maja. Święto narodowe w Norwegii. Jak wygląda zazwyczaj? Jakie będzie w czasach koronawirusa? 

Czerwień maków na rozgrzanej słońcem łące. Granat wzburzonego morza, tłukącego o skalisty brzeg. Biel śnieżnych czap, które nawet w maju grzeją czubki górskich szczytów. Te trzy kolory Norwegowie kochają najbardziej. 17 maja, w dzień Święta Narodowego, utonie w nich cały kraj

Odkąd pamiętam, zawsze chwytała mnie za serce radość i spontaniczność, z jaką obchodzi się Święto Narodowe w Norwegii ten dzień. I chociaż uroczystości upamiętniają uchwalenie konstytucji i sprawy dla narodu najważniejsze – wolność i niezależność – próżno tu szukać patosu i powagi, jakie znamy z naszych rodzimych obchodów 11 listopada. 

206 lat temu w Eidsvoll

16 maja 1814 roku w niewielkim miasteczku Eidsvoll niedaleko Oslo, uchwalono norweską konstytucję. Dzień później, 17 maja, podpisano ją i tym samym obwieszczono niepodległość, kończąc prawie trzystuletnią unię tego kraju z Danią. Na pamiątkę tego wydarzenia dzień 17 maja ustanowiono świętem narodowym, a zarazem dzień flagi narodowej.  

Roztańczone ulice

Obchody 17 maja  w kraju fiordów są gwarne, bardziej radosne i spontaniczne niż w wielu innych krajach.  Odświętnie ubrani mieszkańcy wychodzą na ulice z flagami w dłoniach. Wielu z nich zakłada w tym dniu regionalne stroje ludowe. W każdym większym mieście formują się pochody, tysiące ustawia się na chodnikach, by obserwować barwne przemarsze i ich głównych uczestników: dzieci. 

Dziecięce orkiestry dęte

Tradycyjnie w obchodach 17 maja uczestniczą dziecięce orkiestry dęte. Są one w Norwegii szalenie popularne i niemal każda szkoła ma taką reprezentacyjną orkiestrę. Dzieci przez kilka miesięcy przygotowują program muzyczny, by odegrać go właśnie podczas pochodu w dniu Święta Konstytucji. To dla nich wielka radość.

Noblista dla dzieci

Tradycja uczestnictwa dzieci w uroczystościach pochodzi z 1870 roku, a inicjatorem zaproszenia dzieci do świątecznych obchodów  był norweski noblista Bjørnstjerne Bjørnson. 

Maturzyści – russ

To kolejna wieloletnia tradycja. W pochodach 17-majowych uczestniczą również norwescy maturzyści. Mają wtedy swoje szalone pięć minut. Jednakowe stroje (odmienne jednak dla poszczególnych szkół), niezwykłe pojazdy, muzyka, tanieć, śpiew, i eksplozje śmiechu towarzyszą przemarszom maturzystów i ich nieskrępowanej zabawie. Tego dnia niemal wszystko jest dozwolone.

Stroje ludowe i flaga narodowa

Trudno znaleźć inny kraj, w którym przywiązanie mieszkańców do strojów ludowych byłoby tak silne jak w Norwegii. Szczególnie widać to 17 maja. Przynajmniej jedna trzecia Norwegów, których spotkamy tego dnia na ulicach – i tych całkiem małych, i tych najstarszych wiekiem – założy swój regionalny strój ludowy i jest to powód do dumy, a nie żaden wstyd. I za to, że w tym niezwykłym dniu tańczy się na ulicach tańce ludowe, maturzyści szaleją, a rozbawione dzieci maszerują w gwarnych pochodach, wymachując flagami albo grając na instrumentach, i z utęsknieniem czekają na pozdrowienie pary królewskiej pod pałacem w Oslo.

Koronawirus rozbija pochód

W tym roku wszystko stanęło na głowie. Pandemia, izolacja, lęk o zdrowie najbliższych sprawił, że po raz pierwszy zabraknie dorocznych parad. Koronawirus odebrał Norwegom możliwość gwarnych, ulicznych zabaw, śpiewów, spotkań ze znajomymi. W tym roku w żadnym norweskim mieście pochodów nie będzie. Norwegowie wyjdą jednak przed swoje domy i punktualnie o godzinie razem 13:00 zaintonują hymn narodowy. 

Świąteczny obiad

Ile lodów można zjeść 17 maja? – pyta następca norweskiego tronu, książę Håkon, dzieci, które niedawno wróciły do szkół. „Można zjeść tyle, ile się chce!” „No właśnie, ja też jem tego dnia dużo lodów. Bardzo lubię lody.” 

Wyjątkowość dnia każdy stara się podkreślić uroczystym menu. Pieczona polędwica wołowa albo owoce morza i koniecznie wystawne desery. Najczęściej bezowy tort Pavlova albo lody z malinami moroszkami.

Norweska spontaniczność a polski patos

Niesamowicie zazdroszczę Norwegom tej ciepłej, serdecznej atmosfery podczas ich patriotycznego święta. Radości, uśmiechu, swobody zamiast patosu, zadęcia i śmiertelnej powagi. Chciałabym, żebyśmy i my kiedyś w Polsce mieli okazję przeżyć taki radosny 11 listopada. 

Radosnego Święta Konstytucji dla wszystkich moich norweskich przyjaciół!